Zygmunt Kwiatkowski „Zryw”

Zygmunt Kwiatkowski „Zryw”

Ppor. Zygmunt Kwiatkowski „Zryw” należy do tych bohaterów naszej małej ojczyzny, o których niesłusznie zapomniano. Od lat myszyniecka szkoła podstawowa nosi imię Kazimierza Stefanowicza „Asa” i chyba każdy, kto ją ukończył, coś o „Asie” wie. Ze świecą by jednak szukać wśród myszyniaków tych, którzy wiedzieliby, kto to był „Zryw”. W swoich wspomnieniach Stefanowicz bardzo oszczędnie o nim wspomina. Zawsze mnie to bardzo dziwiło…

W akcie chrztu zapisano, że Zygmunt Kwiatkowski urodził się 9 kwietnia 1911 r. w Abramach (parafia Piski). Jego rodzicami byli Tomasz i Anna z Twardowskich. Oboje już wtedy niemłodzi – matka miała lat 46, ojciec – 51. Do chrztu, który odbył się 12 kwietnia, podawali go Konstanty Kwiatkowski i Aleksandra Żurek.  Możliwe, że był chorowitym dzieckiem, skoro ochrzczono go tak szybko. Zdaje się, że zarówno rodzice, jak i chrzestni dziecka byli niepiśmienni, o czym świadczą słowa: Akt ten niepiśmiennym odczytany przez nas tylko podpisany został. Ks. Ludwik Wiśniewski. 

Radości z dotarcia do tych informacji towarzyszą kolejne pytania. Jak to się stało, że ten chłopiec z ubogiej zapewne rodziny zdobył wykształcenie? Czy miał rodzeństwo? Gdzie się uczył? Co działo się w jego życiu, zanim trafił do Myszyńca? Ufam, że przynajmniej na część tych pytań uda się w niedalekiej przyszłości znaleźć odpowiedzi.

„Zryw” był dowódcą placówki Myszyniec w IV Rejonie Obwodu AK Ostrołęka. Zanim przyszedł czas na walkę z okupantem z bronią w ręku, pracował w myszynieckim urzędzie gminy, co dawało mu dostęp do cennych informacji, które okazywały się przydatne konspiracji.

To on zorganizował i przeprowadził nocą z 12 na 13 maja 1944 r. brawurową akcję odbicia więźniów z posterunku żandarmerii w Myszyńcu. Udało się tego dokonać bez jednego strzału, choć partyzanci byli przygotowani do użycia broni. Zastępcą „Zrywa” w tej akcji był sierż. Piotr Dziesiński „Dąb”, a jednym z uczestników plut. Konstanty Jachimczyk „Skowronek”. Partyzanci otoczyli posterunek żandarmerii i pod osłoną nocy uwolnili 16 więźniów, a wśród nich swoich kolegów z organizacji – Henryka Skoniecznego i Stefana Ślufińskiego. Żandarmi dopiero rankiem zorientowali się, co się stało. Z determinacją podjęli pościg. Nie pomogło użycie psa tropiącego. Zrezygnowali dopiero, gdy ich konie zaczęły się zapadać po brzuchy w bagnie Chruściel, a więc w odległości paru ładnych kilometrów od Myszyńca. Ta udana akcja odbiła się szerokim echem wśród Kurpiów. Żandarm Tański przeklinał zdumiony: „Pioruny Polaki! Co my teraz powiemy gestapo?” – wspominał Kazimierz Stefanowicz[1].

Od lewej: Stanisław Piasecki, Zdzisława Piasecka, Zygmunt Kwiatkowski, Helena Kwiatkowska (?), Jan Kamiński.

W maju 1944 r. w ramach planu „Burza” przystąpiono do odtworzenia istniejącego przed wojną w Ostrołęce pułku, który otrzymał nazwę 5 Pułku Ułanów Spieszonych AK. W jego ramach powołano sztab, trzy dywizjony po trzy szwadrony oraz samodzielny szwadron CKM. Ppor. Zygmunt Kwiatkowski „Zryw” został mianowany dowódcą 2 szwadronu 1 Dywizji 5 Pułku Ułanów Spieszonych AK[2].

W maju 1944 r. po nieudanej akcji w Wachu, podczas której zginął st. sierż. Bolesław Kurpiewski „Orlik”, ppor. „Zryw” na krótko został dowódcą jego oddziału, a po nim dowództwo to przejął por. Ryszard Pszczółkowski „Gryf”[3].

Zygmunt Kwiatkowski „Zryw” dowodził między innymi akcją na niemiecki magazyn wojskowy na terenie Prus – w pobliżu Rozóg (powiat Szczytno). Partyzanci rozbroili wówczas dwóch wartowników S.A. i  zdobyli bliżej nieokreśloną  ilość sprzętu i amunicji[4].

„Zryw” zalecał ostrożność wobec sowieckich zwiadowców, z którymi „As” współpracował. Sam unikał z nimi kontaktu. I słusznie. Okazało się, że jednym z ich zadań było rozpracowanie struktur AK, toteż zaraz po wejściu Sowietów „As” i jego najbliżsi współpracownicy zostali aresztowani przez NKWD, a „Zryw” uniknął wówczas aresztowania[5].

W swoich wspomnieniach Kazimierz Stefanowicz z pewnym żalem podkreśla, że to właśnie „Zryw” skontaktował go z Ludwikiem Zyglerem ps. „Świerk”, który wyświadczył oddziałowi pewne usługi dzięki swoim kontaktom, jakie miał z Niemcami jako volksdeutsch, ale potem uwięziony przez nich wydał wiele osób, w tym rodzinę Stefanowiczów.

Z przekazów rodzinnych  wiem, że pod koniec wojny przez pewien czas „Zryw” ukrywał się gdzieś w okolicach Myszyńca wraz ze Stanisławem Piaseckim. Panowie byli chyba zaprzyjaźnieni.  Od nieżyjącego już Czesława Staszewskiego otrzymałam dwa zdjęcia, na którym są obaj. Zdjęcie zrobiono prawdopodobnie latem 1942 lub 1943 r. Nie mam wątpliwości, że jest na nim „Zryw”.

Od lewej: Stanisław Piasecki, Helena Kwiatkowska (?), Zygmunt Kwiatkowski, Zdzisława Piasecka, Jan Kamiński

Po zakończeniu działań wojennych na Kurpiach „Zryw” podjął działalność konspiracyjną w Armii Krajowej Obywatelskiej. Został szefem Biura Informacji i Propagandy obwodu ostrołęckiego. Wkrótce jednak wycofał się z konspiracji, by podjąć legalną działalność społeczno-polityczną. Zaangażował się w pomoc dla odradzającego się harcerstwa (był prezesem Koła Przyjaciół ZHP), organizował Związek Samopomocy Chłopskiej. Działał na rzecz tworzenia struktur PSL, czym z pewnością zraził do siebie komunistów. 

Zygmunt Kwiatkowski „Zryw” został zastrzelony 21 listopada 1945 r. na ulicy w Ostrołęce przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W ten sposób „w powiecie ostrołęckim skutecznie zahamowano próby utworzenia legalnej opozycji, jaką było PSL”[6].

O Zygmuncie Kwiatkowskim „Zrywie” zapomniano na wiele lat. Pora, by tę piękną postać przypomnieć. Zasłużył na to.

W książce Jacka Karczewskiego „Śladami Niezłomnych”, wydanej w roku 2018, jako zdjęcie Zygmunta Kwiatkowskiego zamieszczono podobiznę kogoś innego. Na tamtym zdjęciu znajduje się mężczyzna starszy, a nasz bohater miał przecież zaledwie 34 lata, kiedy zginął. Nie mam wątpliwości, że można zaufać świadectwu p. Staszewskiego, który udostępnił mi przed laty zdjęcie „Zrywa”, bo znał go i był w czasie wojny jego bliskim sąsiadem.  

PRZYPISY

[1] Wspomnienie kpt. Kazimierza Stefanowicza. Ruch oporu w latach 1939-1945 na terenie Puszczy Kurpiowskiej, w rejonie Myszyńca [maszynopis, s. 20].

[2] Jerzy Kijowski, Zarys dziejów Armii Krajowej w powiecie ostrołęckim. Zeszyty Naukowe OTN 1992/6, s. 58.

[3] Tamże, s. 60.

[4] Waldemar Brenda, Pogranicze Prus Wschodnich i Polski w działaniach polskiej konspiracji w latach II wojny światowej. „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 2007/4, s. 517.

[5] Jacek Karczewski, Zapomniany bohater. „Nasz Dziennik”, 31 lipca 2017.

[6] Tamże.